Witamy

Witamy na stronie poświęconej inicjatywie Ogrody Muzyczne. Tylko u nas ciekawostki, wywiady z organizatorami i wiele innych atrakcji. Zapraszamy do zapoznania się z treścią strony.

Skazani na sukces

Rozmowa z dyrektorami Fundacji Ogrody Muzyczne

Panowie, jak doszło do powstania Fundacji i zorganizowania pierwszych "Ogrodów Muzycznych"?

Ryszard Kubiak, Dyrektor Generalny Fundacji: Pierwsze "Ogrody" zorganizowaliśmy dwa lata temu, a zrodziły się one właściwie ze szczęśliwego spotkania Zygmunta ze mną. Kiedy opowiedział mi o swoim pomyśle festiwalu sztuk, odpowiedziałem, że wrzucę do tego projektu swoje pięć groszy. Tak powstały "Ogrody Muzyczne".

Zygmunt Krauze, Dyrektor Artystyczny Fundacji: Można sięgnąć wstecz jeszcze dalej, bo pomysł zorganizowania letniego festiwalu sztuk w Warszawie przedstawiałem władzom miejskim i ministrowi kultury już cztery czy pięć lat temu. Pomysł cieszył się sporym zainteresowaniem, wszyscy chętnie mnie słuchali, ale niewiele z tego wynikało. Dopiero spotkanie z Ryszardem zaowocowało, przy czym z wielkich planów udało się na początek zrealizować bardzo piękny, ale dość skromny festiwal. Tu muszę zaznaczyć, że w samym jądrze pomysłu jest nadal festiwal sztuk. Wiemy, do czego dążymy, dlatego pierwsze ogrody trwały dwa tygodnie, drugi cykl z roku 2002 był już poszerzony czasowo i tematycznie, a na przyszły rok planujemy naprawdę duże i liczne koncerty. Dążymy do objęcia wielu dziedzin sztuki pod hasłem "Ogrodów Muzycznych".

Jakie są w takim razie konkretne plany na rok 2003?

R.K. To jest sprawa tej koncepcji, o której mówił Zygmunt - z czasem poszerzamy nasz repertuar. W przyszłym roku chcemy zagospodarować całe warszawskie lato - festiwal będzie trwał pełne dwa miesiące, najprawdopodobniej pięć dni w tygodniu. Zamierzamy kontynuować istniejące cykle...

Z.K. ... i dodać wspomniane duże koncerty na żywo z udziałem znakomitych artystów z ośmiu krajów: Francji, Anglii, Finlandii, Niemiec, Austrii, Włoch, Hiszpanii i z Polski. Każdy tydzień będzie poświęcony jednemu z tych państw.

R.K. Co jeszcze ważne, w tej chwili poważnie zastanawiamy się nad odpłatnością za wejście. Wprowadzimy przedsprzedaż karnetów - będzie można wybrać albo konkretny cykl, na przykład balet, albo konkretny dzień tygodnia. Karnety będą dostępne na Zamku Królewskim i tak jak pojedyncze bilety po minimalnej cenie zapewnią miejsce siedzące pod namiotem. Decydujemy się na taki krok, bo uważamy, że jesteśmy winni Zamkowi wdzięczność - mógłby on przecież udostępnić dziedziniec dla wydarzeń bardziej dochodowych. Sądzimy, że uzbierana suma w symboliczny choćby sposób zrekompensuje Zamkowi straty.

Wróćmy jeszcze na chwilę do państw mających zaprezentować się na festiwalu. Czy to przypadek, że wszystkie - poza Polską oczywiście - są członkami Unii Europejskiej?

Z.K. Cóż, nie chcę na razie o tym zbyt głośno mówić, ale może zainicjujemy przy okazji festiwalu spotkanie przedstawicieli Komisji Kultury Parlamentów państw Unii. To jest pomysł, który został nam podsunięty w Ministerstwie Kultury. Jest to pomysł dobry, bo ciekawie łączy sztukę i życie społeczno-polityczne i zgadza się z celami przyjętymi przez Fundację.

R.K. Poza tym będzie się to działo tuż przed naszym wejściem do Unii i może wspomóc promocję polskiej kultury. Ale ten plan nie zależy tylko od nas, to politycy są władni taką rzecz zorganizować.

Właśnie - czy porozumiewali się już Panowie w sprawie Ogrodów z nowymi władzami Warszawy?

R.K. Na razie zarząd miasta na takie spotkania nie ma czasu, ale mamy nadzieję, że ktoś nas zauważy.

Czy możemy liczyć na to, że Ogrody Muzyczne 2003 przyciągną jeszcze większą liczbę publiczności i odniosą jeszcze większy sukces niż ich poprzednie edycje?

R.K. Cóż, jesteśmy skazani na sukces. Dziś byłem z wnuczką w Filharmonii Narodowej i spotkałem tam po kilku latach swoją znajomą. Kiedy zaprosiłem ją na przyszłoroczne "Ogrody Muzyczne", odpowiedziała: "Ach, ja tam nie idę, próbowałam się dostać trzy razy i nic. Tam są takie tłumy, że więcej tam nie pójdę". Odpowiedziałem więc, sam znajdę dla niej miejsce. "Niemożliwe, to Pan robi te Ogrody?! W takim razie przyjdę" - usłyszałem na koniec.

Z.K. Warszawie był potrzebny taki festiwal, więc w momencie, gdy się pojawił, został przyjęty z dużym entuzjazmem. Dziedziniec Zamku Królewskiego to poza tym wyjątkowe miejsce, prawdziwe letnie centrum spacerowe Warszawy. Ludzie latem często tu przychodzą, gdy nie wiedzą, co z sobą zrobić.

A jakie są największe trudności w organizowaniu festiwalu?

R.K. Największe problemy są z finansami, musimy umiejętnie wydawać pieniądze. Szalenie ważne jest na przykład rozłożenie terminów płatności przez miasto. Nie może być tak, że pieniądze dostajemy dwa miesiące po zakończeniu imprezy.

Z.K. Inną naszą bolączką, również wynikającą z braku finansowych zasobów, jest brak stałego biura, jakiegoś sekretariatu. Są też kłopoty ze sposobem wydawania decyzji przez władze miasta, utrudnia on organizację każdej imprezy. Chciałbym, żeby rządzący jeszcze raz usłyszeli te słowa.

Fundacja ma w swoje cele wpisane wspieranie młodych, utalentowanych muzyków. Co Panowie planują w tej kwestii?

Z.K. Myślę, że program stypendialny może ruszyć równocześnie z najbliższymi "Ogrodami Muzycznymi", czyli za niecały rok. Czy się powiedzie, zobaczymy.

R.K. Tak, do tego czasu musimy przygotować dokładny regulamin, wszelkie informacje Poza tym chcielibyśmy uruchomić pomoc dla muzyków starszych, to także bardzo ważne.

Z.K. To, że zasłużeni dla kultury i sztuki ludzie żyją w biedzie, to wstyd dla wszystkich przyzwoitych ludzi. Nasza pomoc musi być oczywiście bardzo taktowna, to jest przecież niezwykle delikatna sprawa.

Panie Ryszardzie, przed naszą rozmową słyszałem, że pomysł "Ogrodów Muzycznych" zaszczepił Pan w Algierii, czy zechce Pan powiedzieć o tym coś więcej?

R.K. Formuła naszego festiwalu może być interesująca nie tylko dla Warszawy, ale również dla innych miast, w tym zagranicznych. W Algierii spotkałem się trochę przypadkowo z ludźmi z tamtejszego Ministerstwa Kultury, pomysł "Ogrodów" bardzo się im spodobał. Pokazali mi nawet miejsce, w którym miałaby się odbyć impreza - piękny amfiteatr w centrum Algieru, otoczony zielenią i mieszczący trzytysięczną publiczność. Na razie musimy przygotować zarys programu, wysłać do Algierii szczegółowe informacje. Algierczykom przydałaby się na pewno taka impreza, ponieważ generalnie mało jest tam wydarzeń kulturalnych na wysokim poziomie artystycznym. Miejmy nadzieję, że wszystko się uda.

Na koniec naszej rozmowy spójrzmy jeszcze raz na Warszawę. Słyszę ostatnio od różnych osób, że życie kulturalne stolicy powoli rozkwita, staje się coraz intensywniejsze. Czy Panowie zauważają taką tendencję?

R.K. Faktycznie od dwóch czy trzech lat jest tu coraz więcej przeglądów, festiwali, szczególnie latem. Wydaje mi się, że poprzednie władze miasta wyznaczyły sobie jasny cel, który wcześniej był nieobecny - wspieranie wielkich imprez o dużej randze artystycznej i zasięgu. W ten nurt zostały wpisane między innymi "Ogrody Muzyczne".

Oby takich inicjatyw i sukcesów było w przyszłości jak najwięcej. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Paweł Uszyński