Rozmowa z Ryszardem Kubiakiem
Za nami "Ogrody Muzyczne 2003". Czy w tym roku festiwal był pod jakimś względem szczególny? Czym odróżniał się od swoich poprzednich edycji?
Cóż, dla nas każda edycja to coś nowego, ponieważ ciągle coś nowego się rodzi, najpierw jako pomysł, a potem w realizacji. Przede wszystkim znów poszerzyliśmy formułę, tym razem o filmy fabularne o tematyce muzycznej.
Wiem, że przed tegorocznymi "Ogrodami" pojawił się pomysł organizacji imprezy pod kątem prezentacji kultury wybranych państw Unii Europejskiej, ale ostatecznie nie doszło do jego realizacji. Czy Fundacja wróci do tej idei?
Może kiedyś, choć to był przede wszystkim ukłon w stronę sprawy poszerzenia Unii Europejskiej. Temat oczywiście nadal jest aktualny, bo przecież Polska jest częścią Europy i współtworzy jej kulturę. Być może więc idea powróci, ale już w innej formie.
A propos powrotów - czy jest szansa, że w przyszłym roku na Dziedzińcu Zamku wróci drugi ekran usytuowany pod gołym niebem?
Myślimy o tym, ponieważ ten ekran zapraszał do wejścia na Dziedziniec i dodawał uroku całemu miejscu i imprezie. Nasza publiczność siadała w kawiarni, na bruku, opierała się o rowery, to był piękny element w pejzażu festiwalu. Poza tym mamy z roku na rok coraz więcej widzów, nie starcza dla wszystkich miejsc siedzących pod namiotem. Wszystko zależy oczywiście od pieniędzy, ekran przecież kosztuje.
A co z programem "Ogrodów Muzycznych 2004"? Czy pojawiły się już jakieś konkretne pomysły?
Tak. Jako że opera to muzyka, ale również ludzki głos, tematem przewodnim festiwalu będzie właśnie głos. Chcielibyśmy zorganizować coś na wzór małego festiwalu wielkich osobistości światowej wokalistyki, które obecnie prowadzą kursy śpiewu w tak zwanych Master Classes czyli w klasach mistrzowskich. Zaprosimy do Warszawy cztery wybitne gwiazdy opery.
Rozumiem, cztery gwiazdy... Czy zdradzi Pan ich nazwiska?Mogę zdradzić na pewno jedno, wśród zaproszonych będzie Katia Ricciarelli, która prowadzi swoją szkołę śpiewu we Włoszech. Rozmawialiśmy z artystką na temat następnych "Ogrodów" podczas tegorocznej edycji festiwalu. O pozostałych trzech osobach mogę powiedzieć tyle, że są wielkimi sławami światowych scen operowych. Nie chcę mówić więcej, żeby nasi widzowie nie przyzwyczaili się do pewnych nazwisk i nie czuli się zawiedzeni, kiedy okaże się, że nie byliśmy w stanie dotrzymać słowa. Nie wszystkie nasze starania muszą przecież być uwieńczone sukcesem.
A wracając do spraw organizacyjnych - w miejsce sprzedaży biletów pojawi się nowa formuła płatności za wstęp. Rozumiemy, że nie każdego z naszych widzów stać na bilet, więc zaproponujemy dobrowolne datki na rzecz festiwalu. Będzie można je składać do specjalnej puszki, którą ustawimy w widocznym miejscu pod namiotem. Pod koniec każdego wieczoru trzyosobowa komisja powołana z publiczności będzie przeliczała zebrane pieniądze. Roboczo nazwaliśmy ten projekt "Kołem Przyjaciół Ogrodów Muzycznych".
Podczas naszej poprzedniej rozmowy pan Zygnumt Krauze wspomniał, że od początku istnienia "Ogrodów Muzycznych" w imprezę była wpisana idea festiwalu wielu sztuk. Czy ta programowa wielokierunkowość jest nadal aktualna dla Fundacji?
Na pewno tak. Przede wszystkim nie chcemy, żeby festiwal ograniczał się do projekcji na ekranie, sztuka przekazywana za pomocą środków elektronicznych jest oczywiście sztuką wspaniałą, ale w jakimś sensie sztuką "zamkniętą w pudełku". Chcielibyśmy obcować z wielkimi artystami bez pośrednictwa techniki i dlatego wciąż sięgamy do formuły koncertów na żywo. Z drugiej strony jesteśmy już chyba u szczytu naszych możliwości, w pełni zagospodarowaliśmy Dziedziniec Zamku.
Na koniec pytanie nie związane z Fundacją Ogrody Muzyczne. Jakiś czas temu został Pan z mianowania Ministra Kultury Komisarzem Generalnym Polskiego Sezonu Kulturalnego we Francji w 2004 roku. Czy zechciałby Pan powiedzieć kilka słów na temat tego przedsięwzięcia?
Nominację na to stanowisko uważam przede wszystkim za ogromne wyróżnienie, sezon francuski jest największą prezentacją polskiej kultury za granicą od wielu dziesięcioleci. Sezon będzie trwał osiem miesięcy, począwszy od maja przyszłego roku aż do początku stycznia roku 2005 w wielu francuskich miastach, między innymi w Paryżu, Nancy, Bordeaux, Tuluzie i przede wszystkim w Lille, ogromnym skupisku Polonii we Francji. Jest to wielkie przedsięwzięcie, bardzo trudne pod względem organizacyjnym. Niestety, z jego powodu być może nie będę mógł w pełni uczestniczyć w Ogrodach Muzycznych 2004. To byłoby dla mnie niezmiernie przykre, bardzo sobie cenię spotkania z naszą publicznością...
Miejmy nadzieję, że mimo wszystko na "Ogrodach Muzycznych 2004" Pana nie zabraknie. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Paweł Uszyński